Nosidło ergonomiczne Kavka multiage – analiza

Zaczynamy analizę nosideł ergonomicznych.
Dzisiaj jedno z Waszych ulubionych nosideł – Kavka multiage 🙂
Nosidło ergonomiczne, regulowane, które rośnie razem z dzieckiem – polecany dla dzieci w rozmiarze od ok. 68 do 104 cm, od 3,5 do 20 kg. Bardzo kompaktowe, szyte z tkanin żakardowych – dostępne bawełniane lub z dodatkami bambus lub len. Użycie tych tkanin sprawia, że nosidła są bardzo miękkie, wytrzymałe i zachowują najwyższą jakość przez długi czas.
W nosidle można nosić dziecko z przodu jak i z tyłu.
Panel regulowany jest na szerokość już od ok 22 cm, wygodne dopasowanie dzięki podziałce z podpowiedzią według wagi dziecka. Panel na szerokość podpiera dziecko od kolanka do kolanka, w miejscu pod kolankiem, jest wszyta miękka gąbka, która pozwala na wygodne oparcie nóżki. Regulowany również na wysokość, dzięki wygodnym taśmom ściągającym.
Pas biodrowy jest usztywniany dość twardą pianką. Pas jest profilowany – dobrze się układa – zwęża się po bokach, szczególnie dobrze się układa na szczupłych osobach.
Klamra na pasie biodrowym jest atestowana, zabezpieczona dodatkowo gumką.
Pasy naramienne są niezbyt szerokie, nie za grube. Jest opcja wydłużania pasów dla wysokiego rodzica. Unikalną cechą nosidełka Kavka multi-age są dwa miejsca zapięcia pasów naramiennych. Wpinane są w środek panela lub w niższą część panela, bliżej pasa biodrowego (co jest korzystniejsze dla dzieci jeszcze samodzielnie nie siadających).
Są regulowane (skracane lub wydłużane) od strony panela jak i od strony pasów naramiennych.
Pasy możemy wpinać również na krzyż, podobnie jak w wiązaniu chusty, np. w kieszonce.
Chest belt, czyli pas piersiowy, możemy prowadzić dowolnie po pasach naramiennych, dzięki bardzo wygodnych prowadnicach.
Nosidło ma kapturek, jest on odpinany, co jest bardzo wygodne. Kapturek sprawdza się głównie wtedy, gdy dziecko zaśnie, bo świetnie podtrzymuje opadającą główkę.
Na pasie biodrowym nie ma kieszonki.
Bardzo fajne nosidło, najczęściej wybierane przez rodziców – bardzo kompaktowe i wygodne.
Foto @Magdalena Walter Photography

Ja kiedyś wybrałam – wybrałam by być szczęśliwą!

Dzisiaj piątek trzynastego – według wielu, najbardziej pechowy dzień w miesiącu 🤨

A ja widzę dziś słońce ☀️ które w końcu wychodzi zza chmur i czuję, że to dobry dzień, żeby wyrazić jak bardzo wdzięczna jestem za to, co mam 🥰 bo #wybieramszczęście.

Przez te trudne, smutne i szare ostatnie dni i miesiące, zapomniałam już o tym, że przecież kiedyś wybrałam – wybrałam by być szczęśliwą!

Za co jestem wdzięczna?

☀️ Jestem wdzięczna za środki z 1% dla naszego Misia – bardzo Wam dziękujemy za każdą wpłatę i za każdą darowiznę. Dzięki Wam cały czas jesteśmy w stanie jeszcze lepiej go wspierać.
Dziękuję 💚

☀️ Jestem wdzięczna, że mam syna, który nieustannie każe mi się rozwijać i szukać w sobie pokładów cierpliwości i miłości, o które bym się nie podejrzewała. Dzięki Tobie jest #jeszczeblizej.
Dziękuję Ci Misiu 💚

☀️ Jestem wdzięczna, że mam córkę, która jest promykiem słońca w każdą pogodę i niepogodę, która mnie rozczula i zaskakuje szepcząc mi w środku nocy do ucha, że jest szczęśliwa, że jestem.
Dziękuję Ci Haniu 💚

☀️ Jestem wdzięczna, że mimo iż kolejny raz działalność mojej firmy wisi na włosku przez widmo narodowej kwarantanny, są osoby, które nieustannie mnie wspierają i nie pozwalają mi zrezygnować. Nie wiem czym sobie zasłużyłam na Was?
Dziękuję Wam grupo #jeszczeblizej – jesteście najlepsi 💚

☀️ Jestem wdzięczna za męża, który cały czas mnie wspiera w mojej pracy, która czasami wygląda bardziej jak pogotowie ratunkowe, niż „prawdziwa praca”. Za to, że nie zna dnia ani godziny, kiedy nagle mu oznajmiam, że zostaje z dziećmi, bo ja jadę na sygnale utulić kolejnego dzidziulka.
Dziękuję Ci Łukasz Romaniczyk 💚

☀️ Jestem wdzięczna, że spotykam na swojej drodze dobrych ludzi, którzy mnie kształtują i inspirują do bycia kim jestem teraz i kim będę jutro.
To nie dzięki covidowi, nie mam więc zamiaru dziękować żadnemu wirusowi. Bo to nie od rzeczy zewnętrznych zależy moje szczęście.

To, że wybieram szczęście, nie znaczy, że mam wszystko, że się nie martwię o przyszłość, że nie płaczę wieczorami.

To, że wybieram szczęście, to znaczy, że biorę się do roboty, gdy jest bardzo źle i szukam rzeczy, za które jestem wdzięczna.

Bo ja chcę dziś i jutro pamiętać, że JA #wybieramszczęście.

#jeszczeblizej #wybieram #szczęście #wdzięczność #rodzinatodrużyna #familyfunbymam #rodzina #hankaskakanka #mójmałyMiś #doradcanoszenia #bonheur #merci

Foto @magdalenawalterphotography

Czy dojeżdżam na konsultacje?

Pytacie mnie, czy nadal dojeżdżam na konsultacje?
Tak, póki mogę, to dojeżdżam…
💚 bo wierzę, że mamy, pozostawione teraz same sobie potrzebują wsparcia
💚 bo dzieci, które urodziły się w tych nerwowych czasach, potrzebują więcej tulenia niż kiedykolwiek
💚 bo wierzę w moc i siłę kobiet
💚 bo ufam, że dotyk i bliskość w tych czasach, mimo zakazów i obostrzeń, są niezbędne do życia
💚 bo moje doradztwo, to nie tylko praca ale i moja pasja
💚 bo wierzę, że nie wszystko da się załatwić zdalnie
💚 bo czuję, że w momencie gdy wszystko opiera się na teleporadach, są sytuacje, gdy potrzebujecie mojego wsparcia na miejscu
💚 bo tęsknię za kontaktem z Wami, jak dawniej
💚 bo tak, jak Wy, chcę próbować normalnie żyć
foto @magdalenawalterphotography

Jak wygląda idealna konsultacja?

Jak wygląda idealna konsultacja?
Co to w ogóle oznacza?
Wyobrażamy sobie na pewno, że na początku jest teoria, trochę pokazywania co i dlaczego będziemy robić, a następnie ćwiczymy – najpierw na lalce, a na końcu motamy dziecko.
Dziecko pięknie się układa w chuście, szybko się uspokaja i słodko zasypia wtulone w rodzica 🥰🥰🥰
Tak pewnie wielu z Was sobie to wyobraża, bo na końcu widzimy cudowne fotki, gdzie dzidziulek słodko śpi w chuście 😉
Czy tak jest zawsze? Wiadomo, że nie!
Niejednokrotnie dziecko się pręży, płacze i wcale nie uspokaja się w chuście – może jest głodne, może jest niewyspane, może czuje się niekomfortowo, może po prostu to nie jest dobry moment?
No i czy efektem idealnej konsultacji ma być śpiący bąbelek w chuście? Oczywiście, że nie! A przynajmniej nie zawsze 😉
To, co się liczy to uważne podążanie za dzieckiem, za potrzebami rodziców, bo może jednak to nie jest ten czas, bo może trzeba zrobić pauzę – zatrzymać się, napić kawki i poczekać.
A może uda się za godzinę? za dwie? albo jutro?
A może wystarczy się potulić, poczuć tę bliskość i być wdzięcznym za tu i teraz?
Reszta przyjdzie z czasem ❤️
Idealne konsultacje nie istnieją, bo życie nie jest idealne, a dziecka nie da się włożyć w sztywne ramy 😉
Ważne jest to, że w szacunku do dziecka próbujecie – nie poddajecie się i jest coraz lepiej – nie zawsze idealnie ale lepiej 😀 Małymi krokami, do przodu – to cudowna droga poznawania swojego dziecka ❤
Uwielbiam ❤

Słów kilka o roli TATY

Dzisiaj słów kilka o roli TATY.
 
Mówi się, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko – a ja dodam, że nie ma szczęśliwej mamy bez wspierającego TATY.
 
Rola taty jest nieoceniona dla prawidłowego funkcjonowania rodziny – serio, nie wolno o tym zapomnieć. Dlaczego?
 
Pamiętajmy, że kobieta po porodzie (łagodnie rzecz ujmując) ma huśtawkę hormonalną i nie zawsze potrafi być obecna emocjonalnie dla dziecka. Nie zawsze potrafi racjonalnie podejść do oceny sytuacji, reaguje bardzo emocjonalnie, często nie potrafi się skupić na zadaniu ale na trudnościach.
No cóż, tak może być…co zrobisz jak nic nie zrobisz 😉
 
No i tutaj wkracza tata – racjonalny, bo nie ma takich skoków hormonalnych, wchodzi w tryb zadaniowy, lepiej ocenia sytuację i potrafi skupić się na konkretnych działaniach.
Niejednokrotnie jest w stanie utulić w ramionach maluszka i uspokoić go swoim spokojem w ciągu kilku minut. Podczas gdy my nosimy dziecko godzinami i nic…
 
Trzeba też pamiętać, że ON często potrzebuje więcej czasu, żeby nawiązać relację z dzieckiem, a nierzadko ma trudniejsze zadanie, bo jest w nowej sytuacji – często pod obstrzałem wybuchów emocjonalnych swojej kobiety…
 
Nie zawsze (żeby nie powiedzieć, że często) nie ogarnia naszych akcji – nie czyta w myślach, nie antycypuje wydarzeń, no nie…co zrobisz, jak nic nie zrobisz 😛
 
 
Ale bez nich, nie byłoby tych naszych małych cudów <3
 
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Ojca 😀
 
#jeszczeblizej #doradca #chustowy #chustonoszenie #dzienojca #tata #tatanosi #kocham #dzieci #babywearing #jednazsedna #portagephysiologique
 
Foto Magdalena Walter Photography <3

Rozmowa o karmieniu piersią z dr Sylwią Jeż – Certyfikowanym Doradcą Laktacyjnym

W ramach moich spotkań z ekspertami on-line, zapraszam na rozmowę

z dr Sylwią Jeż z Porady Laktacyjne Sylwia Jeż,

podczas której porozmawiamy o laktacji.

Dr Sylwię Jeż zapytam między innymi:

Dlaczego karmienie piersią jest takie ważne?
Co nam daje?
Czy do tego można się przygotować?
Czy mieszkanka modyfikowana jest taka zła?
Co zrobić, kiedy pojawiają się problemy?
Jakie są najczęstsze trudności w karmieniu piersią?

 

Live z dr Sylwią Jeż – czyli rozmowa z doradcą laktacyjnym

Z dr Sylwią Jeż porozmawiamy o karmieniu piersią i o najczęstszych trudnościach w karmieniu.

Opublikowany przez Jeszcze bliżej – Kasia Romaniczyk Wtorek, 16 czerwca 2020

Mamo jesteś ważna…

Wiecie, co mówi zazwyczaj tata, który właśnie zachustował dziecko na konsultacji?
„Ooo w końcu mogę usiąść 😉
A domyślacie się, co mówi mama, gdy jej dziecko zaśnie w chuście?
„Ooo w końcu mogę coś porobić”

I to nie jest żart, my – kobiety – nie potrafimy siąść na pupie i odpoczywać 😱
Nawet gdy mamy dziecko w chuście, które spokojnie śpi, to potrafimy znaleźć sobie zajęcie: sprzątamy, wieszamy pranie, odkurzamy…
Na szczęście przy kangurku mamy ograniczony zakres ruchów i okien nie umyjemy 🙈

Często zdarza się, że pytacie od kiedy można zacząć nosić dziecko w chuście. Zawsze wtedy mówię, że warto poczekać aż dojdziemy do siebie po trudach porodu. Dla jednych oznacza to 4 tygodnie, dla innych więcej… i to jest ok.
Natura jest mądra. Dziecko, które tylko by na nas leżało – jest mądre. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to jest czas, żeby odpoczywać… żeby spokojnie dochodzić do siebie.
Jeśli jest taka możliwość, szczególnie przy pierwszym dziecku (gdy nie ma starszaka na pokładzie), to warto te pierwsze tygodnie spędzić w spokoju, bez pośpiechu – leżąc i tuląc się do dziecka. Poznawać go, dotykać, głaskać i całować. Budować relację.
W tym czasie ważne jest dziecko i ważna jesteś Ty – kobieto, w swojej nowej roli mamy ❤️
Niech dom poczeka, niech sprzątanie poczeka, niech świat poczeka, niech pranie poczeka – ono zawsze będzie 😉

Dlatego jako doradca mówię, że z chustą też warto poczekać do czasu, w którym będziesz gotowa, w którym Twoje ciało będzie gotowe.
Jeszcze się nanosicie 🥰🥰🥰
Nie rób nic wbrew sobie, nie patrz na koleżanki, które zaczęły nosić już 3 dni po porodzie, nie porównuj się, bo każda z nas jest inna i każda ma inne potrzeby 😊 może Ty potrzebujesz tego czasu więcej i to też jest ok!

A gdy poczujesz, że jesteś zmęczona, że jest Ci źle i smutno, to proś o pomoc – to podziel się tym smutkiem, nie musisz się umartwiać.
Może uda się zorganizować tak czas, żebyś mogła wyjść na pół godziny i zjeść dobre śniadanie albo obiad.
Ty jesteś ważna ❤️ a Twoje dziecko i Twoja rodzina potrzebuje szczęśliwej mamy 😉

#jeszczeblizej #czasdlamnie #czasdlamamy #paniswojegoczasu #czas #mama #dziecko #jesteswazna #kocham #dbamosiebie #bulkazmaslem #sniadanie

Jak czuje się kobieta kiedy zostaje matką…

Zapraszam na rozmowę z psychologiem – Dorotą Blumczyńską z @By być – Dorota Blumczyńska.

Nagrałyśmy rozmowę o pierwszych tygodniach bycia mamą i wyzwaniach z tym związanych.

Zapytałam między innymi o to, co jest normalne, o płacz dziecka, depresję poporodową i i to kiedy iść po pomoc.

Polecam i zapraszam na Youtube:

 

O pewnym wirusie…

Ostatnio internety i fejsbuki zalewane są postami, które przechodzą od skrajność w skrajność – coś w stylu „dzięki Koronawirusie, że jesteś – dzięki Tobie jestem lepszym człowiekiem”, aż do „Koronawirusie ty szmato, przez twoje rogate dupsko nie mam pracy, ani pieniędzy, nie chce mi się żyć…” 😱😱😱
Daleka jestem od dziękowania wirusowi, ale bezsprzecznie trzeba przyznać, że z dnia na dzień, ten nasz pędzący świat rozwalił się o ścianę zwaną „korona”.
Czy tego chcemy czy nie, mamy do odrobienia lekcję. Czy nazwiemy ten czas „darowanym”, czy „wyrwanym” – on jest i czeka na to, co z nim zrobimy.
Czy tego chcemy, czy nie – widzimy jak w czasie rzeczywistym upada świat oparty na konsumpcjonizmie. Świat, w którym trzeba było mieć więcej, kupić więcej, wyrobić więcej…
Czy tego chcemy, czy nie – każdego dnia widzimy katastrofę zbliżającą się do naszego kraju. I nikt z nas nie był na to gotowy, chociaż coś tam czytał i coś tam oglądał.

W sieci jedni radzą nam podpisywać petycje, przeklinać rządzących, manifestować swoje niezadowolenie, publikować kolejne statystyki, lajkować straszliwe prognozy i pokazywać jak bardzo się martwimy i traktujemy epidemię na poważnie.
Drudzy zaś, namawiają do szukania dobra i światła w tym całym zamieszaniu, odrzucaniu złych treści, prezentowania tylko samych pozytywnych przekazów i wiary, że wszystko będzie dobrze

Co jest mi bardziej bliskie?
Odpowiedź nie jest taka prosta, bo życie nie jest czarno-białe.
Ale wiecie co?
Chcę wierzyć, że w tym nowym świecie będę mogła pokazać moim dzieciom, że to wszystko co gromadzimy nie jest nam potrzebne, bo i tak tego nie zabierzemy do grobu.
Chcę wierzyć, że moje dzieci będą mogły żyć w świecie, w którym zakupy będzie można zrobić raz w tygodniu, bo przecież do gotowania obiadu może wystarczy to, co mam w domu (i jak powiedziała moja przyjaciółka „Nie gotuj z głowy, tylko z tego co mas na chacie!” – dzięki Pati )
Chcę wierzyć, że wolny czas z dziećmi można zawsze będzie spędzać z dala od sklepów, galerii handlowych, bez telefonu w ręce, a po prostu z nimi – w parku, na spacerze w lesie, bez zegarka.
Chce wierzyć, że kiedyś znowu w sklepie bez problemu kupię drożdże, a że po papier toaletowy ne będzie ustawiała się stuosobowa kolejka. I że kiedyś znowu będę się uśmiechać na widok drugiego człowieka w sklepie, a nie będę się bała, odsuwając się na bezpieczną odległość 1-2 metrów.
Chcę wierzyć, że po tym wszystkim będziemy znów przytulać się z dziećmi na kanapie oglądając ich ulubione bajki, bez pośpiechu i bez uciekania, żeby odpocząć w drugim pokoju, przygotować się do pracy albo odpisać na maile. Chcę jak dziś albo jeszcze częściej, śpiewać z nimi, tańczyć, czytać książki, malować i słuchać ich opowieści. Chcę ich tulić do snu, zapewniać w nocy o tym, że jestem blisko gdy śni im się koszmar. Nie denerwować się, że znowu mam zarwaną noc. Chcę, żeby czuli się bezpiecznie inie czuli lęku, chociaż ja strasznie się boję o to, co z nimi będzie, gdy mnie zabraknie…
Chcę słuchać godzinami Hanki, która będzie mi opowiadać, że jest małym różowym kotkiem, albo że jest Sowellą, która ratuje świat 💗💗💗
Chcę się zachwycać rysunkami Misia, który rysuje cały czas lokomotywę, która ciągnie wannę – nie pytajcie dlaczego 🤣
Chcę wierzyć, że będą zawsze pamiętać i czuć, jak bardzo je kochałam…

Chcę wierzyć, że w tym nowym świecie telefony będą znowu służyć do dzwonienia. że będziemy mogli ze sobą rozmawiać, nie tylko wysyłać sobie wiadomości przez messenger…
Chcę wierzyć, że nadal będę mieć takie super kobiety blisko mnie, z którymi wspieramy się codziennie 😘
Chcę wierzyć, że będę mogła zrealizować te wszystkie obietnice, które sobie dajemy teraz w czasie kwarantanny.
Że pojedziemy w końcu do Francji z dziećmi, że znowu będę mieć czas na bieganie, że będę więcej malować, że kupimy wymarzony stary dom z ogrodem, że zrobimy dziką imprezę z dziewczynami i będziemy obżerać się kebabami…
Chcę wierzyć, że z tego koszmaru wyjdziemy…że będziemy szczęśliwi 🥰🥰🥰

Na zdjęciu moja Hanunka – widzi świat tylko na różowo 😆

#jeszczeblizej #koronawirus