Z dzieckiem jest wszystko dobrze. Musimy zająć się Panią. Pani ma depresję…

Wyobraź sobie, że lecisz ze swoją rodziną samolotem…nagle coś się dzieje…jakaś awaryjna sytuacja…
Z półek wypadają maseczki z tlenem.
I co robisz? Komu zakładasz najpierw maseczkę? Jaka jest Twoja pierwsza myśl?
No właśnie – chcesz ją założyć dziecku, prawda?
Ale co powinnaś zrobić? Powinnaś założyć ją sobie!
Podobnie jest w macierzyństwie 😉 kiedy źle się dzieje, myślimy o ratowaniu dziecka, ale nie myślimy, żeby ratować siebie, chociaż rozsądek podpowiada inaczej 😞
A jaka jest moja historia? Moja historia wychodzenia z depresji…
Bardzo długo na niego czekaliśmy… na niego – na naszego syna ❤
Po bardzo długich latach starań, w końcu zaszłam w ciążę 😀
Ciąża to był czas na edukację – czytałam mądre książki, słuchałam dobrych webinarów, myślałam, że jestem dobrze przygotowana – do porodu, do karmienia piersią, do macierzyństwa.
Gdy przyjechaliśmy do szpitala po serii regularnych skurczów, wiedziałam, że coś jest nie tak, bo to czułam! Akcja porodowa nie wyglądała standardowo. Nikt mi nie wierzył, najpierw pielęgniarki, potem kilku lekarzy, którzy mnie badali – zbywali mnie i śmiali się, że przecież to mój pierwszy poród, więc skąd mogę wiedzieć, że jest coś nie tak…
To był pierwszy raz, gdy obdarto mnie z kompetencji jako mamy 💔
Gdy w końcu dotarła do mnie „moja” położna, od razu stwierdziła, że trzeba natychmiast brać nas na stół i okazało się, że miałam rację. Uratowali nas podobno w ostatnim momencie 😞
Po cesarskim cięciu bardzo źle się czułam, nie byłam w ogóle gotowa na takie zakończenie porodu, więc nie wiedziałam co się dzieje z moim ciałem. Próbowałam dojść do siebie jak najszybciej, ale moje ciało w ogóle ze mną nie współpracowało…
Od położnych usłyszałam, że co ze mnie za matka – że nie mam motywacji, żeby wstać do własnego dziecka, które mnie potrzebuje 😔
W końcu przynieśli mi go, bo bardzo chciałam go nakarmić – mimo, że nie miałam siły się podnieść z łóżka… wtedy też usłyszałam, że skoro nie chciało mi się rodzić naturalnie, to muszę teraz pocierpieć!
Mimo iż dużo czytałam o karmieniu piersią, nie potrafiłam go prawidłowo przystawić…
Wtedy usłyszałam, że z takimi małymi piersiami nie wykarmię tak dużego dziecka. Zasugerowano mi, że jeśli nie chcę zagłodzić dziecka, to powinnam szybko podać mm…
Wtedy po raz drugi obdarto mnie z wiary 💔 że mogę być dobrą mamą 😥
Wyszliśmy do domu z naszymi problemami z karmieniem, z wdeptaną w ziemię pewnością siebie, pozostawieni samym sobie. Ja bez wiary, że cokolwiek potrafię, szukałam pomocy u doradców, ale akurat nikt nie miał terminów 😥
Od tych, którzy przyszli do mnie, usłyszałam rady typu, że przecież wiem, że nie powinnam była nigdy dokarmiać mm, no i teraz, kiedy już jest tyle złego, że tego się nie da wyprostować… że te jego bóle brzuszka, że to wszystko przez to; że tyle płacze, że nie śpi, że to przez to – no i że miałam cc, jakby poród był siłami natury, to by było inaczej…
A dziecko non stop płakało, ja nie potrafiłam go uspokoić…
Wiadomo, uspokajał się u wszystkich, tylko nie u mnie, serio – u wszystkich!!! bo przecież byłam najgorszą matką świata 😭
Jak tylko zaczynał płakać, ja już się denerwowałam, cała się trzęsłam. Nie mogłam się uspokoić. Brakowało mi tlenu. Widziałam tylko trudności, byłam pewna, że tak będzie zawsze, że będzie zawsze tak samo źle…
Nikt mnie nie rozumiał, chciałam uciec…Słyszałam tylko od innych, że o co mi chodzi? mam zdrowe dziecko, super męża – nic, tylko się cieszyć!
A ja widziałam ciemność, były takie dni, że czułam, że kiedy odejdę, jemu będzie lepiej beze mnie… a potem czułam się jeszcze gorzej, bo jaka matka może tak myśleć?!
Kiedyś, w czasie diagnozowania powodów jego bólu brzuszka, po serii specjalistów, trafiliśmy do gastroenterologa. On zbadał naszego syna i powiedział: „Z dzieckiem jest wszystko dobrze, musimy zająć się Panią. Pani ma depresję.”
I to był początek wychodzenia z ciemności…ktoś w końcu mnie zauważył i podał mi maskę tlenową ❤

akcja #maskatlenowa zainicjowana przez

Karmiuszka

Foto

Magdalena Walter Photography

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *